//////

CENY DETALICZNE

Nie należało też wykluczać wzrostu cen detalicznych. Wzrost ten nie mógł być jednak wówczas gwałtowny, lecz stopniowy i kontrolowany centralnie. Duża roz­bieżność między poziomem życia a jakością gospodaro­wania nie mogła być bowiem zlikwidowana (a w dal­szej perspektywie musi być ona usunięta, bo trudno wymagać, żeby ktoś z zewnątrz przez całe lata finan­sował rozwój jakiegoś kraju) wyłącznie przez poprawę efektywności gospodarowania, choć niewątpliwie był to sposób najważniejszy, wymagał jednak czasu.Wzrost cen detalicznych miał być czynnikiem wspierającym to działanie. Konieczne jest wycofanie się w szerokim zakresie — stwierdzał raport — z cen dóbr konsumpcyjnych kształtowanych swobodnie przez przedsiębiorstwa. Należy ostro przeciwstawiać się czę­stej w praktyce tendencji do zwiększania cen jako rzekomego środka antyinflacyjnego.

PRZECIĘTNA RODZINA

To, co na początku lat osiemdziesiątych uznano za balast w postaci tzw. „luki inflacyjnej”, publicyści lat siedemdziesiątych traktowali jako dowód rosnącej za­możności społeczeństwa. Przeciętna statystyczna rodzi­na dysponowała w końcu 1970 roku blisko 15 tys. zł oszczędności, w roku 1974 suma ta wzrosła do około 33 tys., a w kolejnych latach jeszcze więcej. Trzeba obiektywnie przyznać, że nie brakowało opinii:, iż oszczędności te nie są rozłożone równo, że są rodziny biedne, że część oszczędności jest wymuszana brakiem mieszkań i innych towarów rynkowych.Wiele entuzjazmu wzbudziła decyzja kierownictwa politycznego z 1971 roku o zamrożeniu cen podstawo­wych artykułów żywnościowych.

DANE I PROGRAMY

Dzięki nim przy użyciu swo­jego terminalu użytkownik może wprowadzać dane i pro­gramy do komputera oraz uzyskiwać wyniki ich realizacji. Różnica między wymienionymi trybami polega na tym, że pierwszy z nich dopuszcza jedynie pasywną rolę użytkow­nika (tzw. pełne jego odseparowanie od przebiegu realiza­cji wprowadzonych zadań), drugi zaś – daleko posuniętą aktywność dzięki wyprowadzanym informacjom o stanie realizacji wprowadzonych zadań oraz pewnym formom dopuszczalnej ingerencji w tok wykonywania programów. Warto także wspomnieć o samoobsługowej odmianie pracy w trybie wsadowym. Rozwiązanie to jest dostoso­wane do specyfiki i potrzeb użytkowników realizujących w sposób masowy krótkie zadania obliczeniowe. Sytuacja taka ma miejsce zwłaszcza w ośrodkach uczelnianych. Istota takiego rozwiązania sprowadza się do tego, że w czasie organizowanych sesji są uruchamiane typowe pro­gramy lub moduły, do których użytkownicy sami przygo­towują dane, wykorzystują je, a co najważniejsze w krót­kim czasie otrzymują wyniki obliczeń.

ZARZĄDZANIE ZASOBAMI

Zarządzanie zasobami systemu polega na pośrednicze­niu między użytkownikami a urządzeniami celem właści­wego i elastycznego rozdziału środków sprzętowych wśród użytkowników. Funkcję tę system operacyjny reali­zuje dzięki możliwości testowania i zmieniania stanów urządzeń. Głównym celem działania systemu operacyj­nego w tym obszarze jest realizacja zasady maksymalnego wykorzystania zasobów systemu komputerowego. Dyrygowanie wykonywaniem prac zleconych systemowi operacyjnemu sprowadza się do tworzenia kolejek do poszczególnych zasobów systemu komputerowego, a także stworzenie warunków współbieżnego działania moż­liwie największej liczbie jego elementów funkcjonalnych.

ALFANUMERYCZNE MONITORY

Alfanumeryczne monitory ekranowe mogą mieć formę monitorów prostych, zwanych też terminalami drukują­cymi,, monitorów z funkcjami edycyjnymi, służącymi do redagowania tekstów oraz monitorów programowal­nych, które w swej strukturze mają specjalizowane proce­sory umożliwiające wykonywanie określonych funkcji obliczeniowych.) W dotychczasowych rozwiązaniach stan­dardową formą przedstawiania informacji na ekranie monitora było zestawienie zawierające 24 wiersze po 80 znaków (liter,, cyfr, znaków specjalnych) w każdym. Naj­nowsze rozwiązania monitorów alfanumerycznych wska- żują, że obowiązującą normą w tym zakresie staje się obraz zawierający 25 wierszy po 132 znaki w wierszu. Podobne zmiany obserwuje się w zakresie sposobu wyświetlania poszczególnych znaków na ekranie moni­tora.

WSPÓŁCZESNE KOMPUTERY

Współczesne komputery mają wiele procesorów i kana­łów, które pracują współbieżnie. Wśród różnych kanałów, w jakie wyposażone są komputery, wyróżniamy selekto­rowe i multipliksorowe. Podzał ten wynika z liczby równo­cześnie prowadzonych przez nie transmisji. Np. dla kana­łów selektorowych liczba ta równa jest 1, a dla multi- pleksorowych – większa. Obok podziału kanałów na podstawie liczby równocześ­nie prowadzonych transmisji można także klasyfikować je według stopnia ich automatyczności. Wtedy wyróżnia się kanały w pełni automatyczne, o bezpośrednim dostępie do pamięci operacyjnej, oraz kanały o częściowej autono­mii. Z punktu widzenia pamięci operacyjnej kanały w pełni automatyczne i procesory niczym się nie różnią.

SPRZĘT KOMPUTEROWY

Oczywiście, zdarza się to najczęściej wtedy, gdy specjalizowany sprzęt kompute­rowy jest wykorzystywany przez profesjonalistę w swojej dziedzinie, o którym mówi się, że wyróżnia go postawa innowacyjna. Mówiąc o metodach informatycznych, należy pamiętać o tym, że są one potrzebne głównie specjalistom zajmują­cym się problemami organizacji i zarządzania. Metody te oraz związane z nimi techniki realizacyjne traktowane są w ich pracy jako pomocnicze instrumenty.

 

 

PROGRAMY STANDARDOWE

Programy te nazywane są programami standardowymi. Wyróżnia się także grupę programów zwanych programami podstaw wowymi komputerów. Ich zadaniem jest zapewnienie współdziałania poszczególnych urządzeń komputera oraz sterowanie realizacją programów standardowych i użyt­kowych. Wśród programów podstawowych komputera najważniejsze są systemy operacyjne, czyli programy, bądź zespoły programów, które sterują pracą poszczegól­nych urządzeń, zapewniają komunikację operatora z kom­puterem, sygnalizują powstałe błędy i nieprawidłowości w jego pracy itp. Wszystkie rodzaje programów związanych z określonym modelem komputera nazywa się jego oprogramowaniem.

Internet

Globalna Międzynarodowa Sieć – taką nazwę nosi obecnie największe i najpowszechniejsze medium informacji. Mowa tutaj oczywiście o Internecie. Internet jest wynalazkiem, który został stworzony na potrzeby służb wojskowych. Następnie został on przeniesiony na środowiska akademickie, by w kolejnych latach zaczął żyć pośród społeczeństwa cywilnego. Jeszcze kilkanaście lat temu, mało kto z Polaków posiadał dostęp do Internetu. Ludzie chcący skorzystać z dostępu do sieci, udawali się do kafejek internetowych, gdzie za odpowiednią opłatą mogli korzystać z zasobów Internetu. Dziś ponad połowa Polskiego społeczeństwa posiada stały dostęp do Internetu. Globalna sieć jest narzędziem pracy, pomocą naukową, centrum rozrywki i zabawy, lecz przede wszystkim jest miejscem wymiany i gromadzenia informacji. Co roku powstaje kilka nowych portali społecznościowych ,a na których użytkownicy mogą wymieniać się zdjęciami, oraz krótkim informacjami. Dziś Internet jest tak powszechny, że dostęp do niego będziemy mogli uzyskać nawet z takich urządzeń jak telefony komórkowe.

Coś dla dzieci

Będąc małym dzieckiem pewnie nie raz oglądało się bajki. Cóż, z biegiem czasu stare bajki zostawały ściągane z anteny na miejsce nowych, dużo gorszych. Beznadziejne teksty, nadmierna przemoc oraz wulgaryzmy „lekkiego poziomu” mogą nas denerwować, A co dopiero, gdy nasze małe dzieci zaczynają tak mówić. Nowe bajki, nie znaczą lepsze. I tu z pomocą przychodzi do nas Internet. Wystukujemy w wyszukiwarce odpowiedni tytuł bajki z naszego dzieciństwa by po chwili wyświetliły nam się strony internetowe z bajkami z naszych czasów. Wybieramy odpowiedni odcinek, wołamy dziecko i puszczamy mu coś bardziej wartościowego. Tworzenie stron o takiej funkcji nie należy do zbytnio popularnych, ale lepszy „rydz niż nic” jak to się mawia. W Internecie można znaleźć sporo stron z bajkami dla dzieci, ale jeśli widzimy, że nasze dziecko wchodzi na taką stronę to lepiej rzucić okiem czy nie wybrało przypadkiem jakiejś bajki z pokolenia głupich dzieci. Grunt, że jest możliwość aby samemu usiąść przed monitorem i odświeżyć sobie pamięć z dzieciństwa.

OBOJĘTNY STOSUNEK

Pozostali członkowie najwyższego kierownictwa na ogół nie reagowali na krytyczne głosy, o ile krytyka nie dotyczyła ich personalnie. Generalnie negatywne oceny polityki, systemu planowania i zarządzania, a nawet metod podejmowania decyzji w państwie pozostawały bez echa. Nie przejmowano się opiniami doradców przede wszystkim ze względu na status zespołu. Początkowo przypuszczano, że opracowania zespołu posłużą naj­wyższemu kierownictwu do przewartościowania prowadzonej polityki, w tym także do zmian personalnych. A gdy to nie nastąpiło, zespół znalazł się na drugim planie.Obojętny stosunek do ekspertyz zespołu pogłębiło niezajmowanie się problemami krótkookresowymi — operatywnymi. Niestety w ówczesnym mechanizmie władzy najważniejsi byli ci, którzy podejmowali de­cyzje operatywne bądź mieli bezpośredni na nie wpływ.

PRÓBA BEZ EFEKTU

 

Dlaczego była to próba bez efektu? Bo informacje przygotowywane przez zespół i przedkładane ośrodkom władzy nie były przetwarzane na decyzje. Bezpośredni adresat nie uczynił tego. Pozostawał on bowiem pod urokiem swego rodzaju nabożeństw odprawianych na cześć polityki lat siedemdziesiątych, zwłaszcza na tzw. spotkaniach środowiskowych, odbywających się niekie­dy kilka razy w tygodniu, z udziałem różnych grup społecznych i zawodowych. Wypowiadano tu tak wie­le komplementów pod adresem pierwszego sekretarza, że nawet on był zażenowany. Otrzymywał też wiele listów nie skąpiących mu pochwalnych epitetów. Do­piero pod koniec dekady zaczęły przychodzić również listy krytyczne, ale te rzadziej były czytane, często grzęzły po drodze.

EKSPERTYZY INDYWIDUALNE

Niestety wykorzystano je głównie przy organizacji kilkudziesięciu narad, które zwołano z inicjatywy E. Gierka w ministerstwach, centralnych urzędach ważniejszych ęrganizacjach gospodarczych w roku 1979.Zgadzano się z proponowanymi przez zespół rozwią­zaniami, powoływano się nieraz na nie na różnych spot­kaniach i przy innych okazjach. A życie szło swoimi torami, decyzje podejmowano jak dawniej, według sta­rych reguł. Ekspertyzy indywidualne dotyczyły różnych proble­mów: możliwości przystąpienia Polski do Międzynaro­dowego Funduszu Walutowego (marzec 1978) i zjawi­ska alkoholizmu w Polsce, potrzeby określania mini­mum socjalnego i okresowych ocen bieżącej sytuacji gospodarczej, braku leków w szpitalach i trudności na kolei.

 

POŻĄDANE KIERUNKI

Rysowały pożądane kierunki zmian w tym zakresie. Wiele miejsca poświęcono omówieniu warunków po­prawy efektywności gospodarowania. Przygotowane też zostały propozycje strategii na pierwszą połowę lat osiemdziesiątych.Ekspertyzy z drugiej grupy przekładały jak gdyby na język polityki społeczno-gospodarczej niektóre roz­wiązania zawarte w opracowaniach grupy pierwszej. A więc — co powinno zrobić centrum, by zapobiec pogarszaniu się równowagi gospodarczej, zwłaszcza na rynku wewnętrznym i w handlu zagranicznym, w zao­patrzeniu materiałowym i inwestycjach. Formułowa­ne były też konkretne wnioski niezbędne dla poprawy efektywności gospodarowania.

NIE WSZYSTKIE POSTULATY

Nie wszystkie pytania i postulaty stawiane w trakcie dyskusji nad programem wyjścia z trudności w pierw­szej połowie lat osiemdziesiątych znalazły jednozna­czną odpowiedź. Przedstawiony ówczesnemu Iderow- nictwu politycznemu ostatni raport zespołu zarysowy­wał jedynie proponowaną drogę wyjścia.Poza omówionymi (pierwszym i ostatnim) raporta­mi w ciągu trzech lat istnienia zespół przygotował po­nadto osiem innych obszernych opracowań. Były wśród nich opracowania kompleksowe  i zajmujące się wy­branymi problemami.Ekspertyzy z pierwszej grupy wskazywały na nie­korzystne przemiany w sposobie życia społeczeństwa, na narastanie tendencji do konsumpcji prestiżowej.

ZLIKWIDOWAĆ ROZPIĘTOŚĆ

Te koszty — to nie tylko jedno­razowy spadek stopy życiowej spowodowany wzrostem cen i zmianą miejsca pracy dla znacznej części zatru­dnionych, to także długi okres trudniejszej pracy, by wrócić do poprzedniego standardu. Nie bez racji były więc argumenty przemawiające za rozłożeniem refor­my ns. raty, by nie stwarzać zbędnych iluzji, że umo­żliwi ona szybką poprawę życia. W naszych warunkach musi to być długi okres. Najpierw trzeba bowiem zli­kwidować powstałą w latach siedemdziesiątych rozpię­tość między warunkami życia i znacznie gorszymi mo­żliwościami produkcji, co nie zmienia faktu, że dla znacznej części społeczeństwa warunki życia nie były wcale w latach siedemdziesiątych dobre. Rodzi się więc pytanie, jak ta część ludności przyjmie wysokie koszty reformy?

STOPNIOWE PRZECHODZENIE Z SYSTEMÓW

Nie miało też możliwości przemieszczenia kilku milio­nów ludzi z jednego miejsca pracy na inne. Nie mó­wiąc już o innych konsekwencjach zastąpienia jednego systemu innym. Ograniczenia polityczne decydowały więc o wyborze rozwiązania. Ale nie tylko. Stopniowe przechodzenie z jednego systemu na inny chroni społeczeństwo przed zbytnimi iluzjami. Refor­ma nie przynosi bowiem sukcesu od razu, nawet gdy jest jednoznacznie udana. Wręcz odwrotnie — wymaga często znacznych i długotrwałych poświęceń i związa­nych z tym kosztów.