//////

OBOJĘTNY STOSUNEK

Pozostali członkowie najwyższego kierownictwa na ogół nie reagowali na krytyczne głosy, o ile krytyka nie dotyczyła ich personalnie. Generalnie negatywne oceny polityki, systemu planowania i zarządzania, a nawet metod podejmowania decyzji w państwie pozostawały bez echa. Nie przejmowano się opiniami doradców przede wszystkim ze względu na status zespołu. Początkowo przypuszczano, że opracowania zespołu posłużą naj­wyższemu kierownictwu do przewartościowania prowadzonej polityki, w tym także do zmian personalnych. A gdy to nie nastąpiło, zespół znalazł się na drugim planie.Obojętny stosunek do ekspertyz zespołu pogłębiło niezajmowanie się problemami krótkookresowymi — operatywnymi. Niestety w ówczesnym mechanizmie władzy najważniejsi byli ci, którzy podejmowali de­cyzje operatywne bądź mieli bezpośredni na nie wpływ.

PRÓBA BEZ EFEKTU

 

Dlaczego była to próba bez efektu? Bo informacje przygotowywane przez zespół i przedkładane ośrodkom władzy nie były przetwarzane na decyzje. Bezpośredni adresat nie uczynił tego. Pozostawał on bowiem pod urokiem swego rodzaju nabożeństw odprawianych na cześć polityki lat siedemdziesiątych, zwłaszcza na tzw. spotkaniach środowiskowych, odbywających się niekie­dy kilka razy w tygodniu, z udziałem różnych grup społecznych i zawodowych. Wypowiadano tu tak wie­le komplementów pod adresem pierwszego sekretarza, że nawet on był zażenowany. Otrzymywał też wiele listów nie skąpiących mu pochwalnych epitetów. Do­piero pod koniec dekady zaczęły przychodzić również listy krytyczne, ale te rzadziej były czytane, często grzęzły po drodze.

EKSPERTYZY INDYWIDUALNE

Niestety wykorzystano je głównie przy organizacji kilkudziesięciu narad, które zwołano z inicjatywy E. Gierka w ministerstwach, centralnych urzędach ważniejszych ęrganizacjach gospodarczych w roku 1979.Zgadzano się z proponowanymi przez zespół rozwią­zaniami, powoływano się nieraz na nie na różnych spot­kaniach i przy innych okazjach. A życie szło swoimi torami, decyzje podejmowano jak dawniej, według sta­rych reguł. Ekspertyzy indywidualne dotyczyły różnych proble­mów: możliwości przystąpienia Polski do Międzynaro­dowego Funduszu Walutowego (marzec 1978) i zjawi­ska alkoholizmu w Polsce, potrzeby określania mini­mum socjalnego i okresowych ocen bieżącej sytuacji gospodarczej, braku leków w szpitalach i trudności na kolei.

 

POŻĄDANE KIERUNKI

Rysowały pożądane kierunki zmian w tym zakresie. Wiele miejsca poświęcono omówieniu warunków po­prawy efektywności gospodarowania. Przygotowane też zostały propozycje strategii na pierwszą połowę lat osiemdziesiątych.Ekspertyzy z drugiej grupy przekładały jak gdyby na język polityki społeczno-gospodarczej niektóre roz­wiązania zawarte w opracowaniach grupy pierwszej. A więc — co powinno zrobić centrum, by zapobiec pogarszaniu się równowagi gospodarczej, zwłaszcza na rynku wewnętrznym i w handlu zagranicznym, w zao­patrzeniu materiałowym i inwestycjach. Formułowa­ne były też konkretne wnioski niezbędne dla poprawy efektywności gospodarowania.

NIE WSZYSTKIE POSTULATY

Nie wszystkie pytania i postulaty stawiane w trakcie dyskusji nad programem wyjścia z trudności w pierw­szej połowie lat osiemdziesiątych znalazły jednozna­czną odpowiedź. Przedstawiony ówczesnemu Iderow- nictwu politycznemu ostatni raport zespołu zarysowy­wał jedynie proponowaną drogę wyjścia.Poza omówionymi (pierwszym i ostatnim) raporta­mi w ciągu trzech lat istnienia zespół przygotował po­nadto osiem innych obszernych opracowań. Były wśród nich opracowania kompleksowe  i zajmujące się wy­branymi problemami.Ekspertyzy z pierwszej grupy wskazywały na nie­korzystne przemiany w sposobie życia społeczeństwa, na narastanie tendencji do konsumpcji prestiżowej.

ZLIKWIDOWAĆ ROZPIĘTOŚĆ

Te koszty — to nie tylko jedno­razowy spadek stopy życiowej spowodowany wzrostem cen i zmianą miejsca pracy dla znacznej części zatru­dnionych, to także długi okres trudniejszej pracy, by wrócić do poprzedniego standardu. Nie bez racji były więc argumenty przemawiające za rozłożeniem refor­my ns. raty, by nie stwarzać zbędnych iluzji, że umo­żliwi ona szybką poprawę życia. W naszych warunkach musi to być długi okres. Najpierw trzeba bowiem zli­kwidować powstałą w latach siedemdziesiątych rozpię­tość między warunkami życia i znacznie gorszymi mo­żliwościami produkcji, co nie zmienia faktu, że dla znacznej części społeczeństwa warunki życia nie były wcale w latach siedemdziesiątych dobre. Rodzi się więc pytanie, jak ta część ludności przyjmie wysokie koszty reformy?

STOPNIOWE PRZECHODZENIE Z SYSTEMÓW

Nie miało też możliwości przemieszczenia kilku milio­nów ludzi z jednego miejsca pracy na inne. Nie mó­wiąc już o innych konsekwencjach zastąpienia jednego systemu innym. Ograniczenia polityczne decydowały więc o wyborze rozwiązania. Ale nie tylko. Stopniowe przechodzenie z jednego systemu na inny chroni społeczeństwo przed zbytnimi iluzjami. Refor­ma nie przynosi bowiem sukcesu od razu, nawet gdy jest jednoznacznie udana. Wręcz odwrotnie — wymaga często znacznych i długotrwałych poświęceń i związa­nych z tym kosztów.